Od autorki: osobiste, napisane dawno, bardzo dawno, gdy miało się naście lat...
Czasem, gdy spoglądam w przeszłość widzę ciemne, zamknięte pomieszczenie z zimnymi ścianami. Nie ma tam okna ani drzwi, tylko wielkie lustro oraz ledwo świecąca żarówka i ja. Sama. Skulona w kącie z opuszczoną głową na kolanach. Boję się podnieść wzrok, jeszcze bym spojrzała w lustro i co? Zobaczyłabym siebie, a przynajmniej to, co za siebie uważa mnie świat.
Jedna dusza zamknięta w ciele, a ciało zamknięte w pomieszczeniu.
Czasem, gdy spoglądam w teraźniejszość widzę ciemne, zamknięte pomieszczenie z zimnymi ścianami. Nie ma tam okna ani drzwi, tylko wielkie lustro oraz ledwo świecąca żarówka i ja. Sama. Stoję przed lustrem i patrzę jak namalował mnie ten świat. Uczę się każdego szczegółu na pamięć by zapomnienie tego widoku bolało jeszcze bardziej.
Czasem, gdy spoglądam w przyszłość widzę ciemne, zamknięte pomieszczenie z zimnymi ścianami. Nie ma tam okna ani drzwi, tylko wielka rama po lustrze oraz ledwo świecąca żarówka i ja. Sama. Skulona w kącie obejmuję kolana i spoglądam w rozbite szkło na podłodze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz